Masz wrażenie, że Twoja orientacja seksualna zmienia się z wiekiem i zastanawiasz się, czy to „normalne”? Z tego artykułu dowiesz się, co współczesna psychologia mówi o płynności pociągu seksualnego, tożsamości i zachowań. Poznasz też różnicę między tym, co jest wrodzone, a tym, co może ewoluować w trakcie życia.
Czym jest orientacja seksualna?
Pojęcie „orientacja seksualna” pojawia się w mediach, w debacie publicznej i w przepisach prawa, ale rzadko ktoś je precyzyjnie wyjaśnia. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association) opisuje orientację jako względnie stały wzór pociągu emocjonalnego, romantycznego i seksualnego wobec osób tej samej, przeciwnej lub obu płci. W tę definicję wchodzą nie tylko uczucia, lecz także to, jak sam(a) się określasz i z jaką społecznością się identyfikujesz.
W praktyce oznacza to, że orientacja nie jest tylko „tym, z kim uprawiasz seks”. To połączenie czterech obszarów: pociągu seksualnego, emocji, zachowań i tożsamości seksualnej. Jeden z nich może się zmieniać szybciej, inny wolniej, a ich konfiguracja bywa u różnych osób bardzo różna. Dlatego proste etykiety „hetero”, „gej”, „bi” często nie wystarczają, żeby opisać Twoje doświadczenie.
Pociąg, zachowania, tożsamość – czym się różnią?
W klasycznej seksuologii używa się trzech odrębnych pojęć: pociąg seksualny, zachowania seksualne i tożsamość seksualna. Ten podział pomaga zrozumieć, dlaczego ktoś może żyć w małżeństwie heteroseksualnym, fantazjować o osobach tej samej płci, a jednocześnie nie nazywać siebie osobą biseksualną czy homoseksualną. Każdy z tych wymiarów rozwija się w swoim tempie i pod wpływem innych czynników psychicznych, społecznych i kulturowych.
Pociąg seksualny to spontaniczne, niezależne od woli podniecenie wobec określonej płci. Zachowania seksualne to już świadome decyzje i konkretne działania, które mogą, ale nie muszą odzwierciedlać pociągu. Z kolei tożsamość to etykieta, jaką sam(a) sobie nadajesz – np. gej, lesbijka, osoba heteroseksualna, biseksualna. Może ona być zgodna z pociągiem, ale bywa też wyrazem określonego światopoglądu czy przynależności do grupy.
Dlaczego tak trudno zdefiniować orientację?
Wielu badaczy przyznaje wprost, że nie ma jednego, powszechnie przyjętego sposobu definiowania orientacji seksualnej. W podręczniku „Seksualność człowieka” John Bancroft zauważa, że pojęcia „orientacja” i „preferencje” są obciążone ideologicznie, dlatego proponuje używanie terminu tożsamość seksualna. Autor zwraca uwagę, że pociąg wynika z złożonej gry genów i wychowania, a proste etykiety często spłaszczają realne życie ludzi.
Do tego dochodzi język prawny. W polskich przepisach zakaz dyskryminacji ze względu na „orientację seksualną” nie jest powiązany z żadną oficjalną definicją. W praktyce dotyczy głównie ochrony osób, które publicznie manifestują swoją tożsamość (np. jako geje, lesbijki) lub w sposób widoczny pozostają w jednopłciowych związkach. Taki brak precyzji wpływa na to, jak społeczeństwo rozumie sam termin.
Orientacja seksualna to nie tylko to, kogo całujesz czy z kim mieszkasz, ale też jak sam(a) myślisz o sobie i gdzie widzisz swoje miejsce wśród innych ludzi.
Czy orientacja seksualna jest wrodzona i niezmienna?
W debacie publicznej często pojawia się hasło, że orientacja jest „wrodzona i stała”. Część środowisk politycznych i aktywistycznych korzystało z tej tezy, żeby pokazywać, że homoseksualność nie jest wyborem czy „fanaberią”. Badania z ostatnich lat rysują jednak obraz bardziej skomplikowany niż prosta opozycja „urodzone – nabyte”.
American Psychological Association wskazuje, że nie ma zgody co do przyczyn powstania orientacji heteroseksualnej, biseksualnej czy homoseksualnej. Analizowano wpływ genów, hormonów, środowiska rozwojowego, kultury i relacji społecznych. Żaden z tych czynników nie okazał się jedynym wyjaśnieniem. Raczej można mówić o wieloskładnikowym procesie, który zaczyna się we wczesnym dzieciństwie, a potem wiąże się z doświadczeniami nastoletnimi i dorosłymi.
Badania nad płynnością seksualną
Psycholożka Lisa Diamond – badaczka z University of Utah – przez wiele lat śledziła życie uczuciowe i seksualne kobiet, a później także mężczyzn. W swoich pracach opisuje zjawisko płynności seksualnej, czyli zdolności do zmiany kierunku pociągu i tożsamości na różnych etapach życia. W jednym z najczęściej cytowanych artykułów Diamond i Rosky analizują, jak nauka o zmienności orientacji zderza się z amerykańską strategią prawną w obronie osób nieheteroseksualnych.
Diamond otwarcie odrzuca tezę, że orientacja musi być zawsze wrodzona i niezmienna. Jej zdaniem część osób od dzieciństwa odczuwa bardzo stabilny pociąg do tej samej płci. Inne osoby przez wiele lat postrzegają się jako heteroseksualne, a dopiero później odkrywają, że silniej przyciąga je własna płeć lub obie płcie. Jeszcze inne wahają się między różnymi etykietami albo w ogóle nie chcą się określać.
Co pokazują badania Christine Kaestle?
Ciekawych danych dostarczyło też badanie Christine Kaestle z Virginia Tech, opublikowane w „Journal of Sex Research”. Badaczka śledziła ponad 6000 osób od 16. do 32. roku życia. W kilku pomiarach pytała ich o orientację, wykorzystując początkowo klasyczne kategorie: heteroseksualna, homoseksualna, biseksualna.
Odpowiedzi pokazały, że ten podział jest zbyt prosty. Część badanych wybierała takie określenia jak „głównie hetero, ale z wyjątkami”, „minimalnie seksualny”, „rozwijające się bi”. Kaestle poszerzyła więc wachlarz kategorii o: „głównie hetero, ale z wyjątkami”, „rozwijający się gej”, „rozwijająca się lesbijka”, „minimalnie seksualny”. To pozwoliło lepiej uchwycić ewolucję doświadczeń na przestrzeni lat – zwłaszcza u kobiet.
Czy orientacja seksualna kobiet i mężczyzn zmienia się inaczej?
Wyniki Kaestle i Lisy Diamond zwracają uwagę na różnice między płciami. Pojawia się pytanie: dlaczego tak wiele kobiet opisuje swoje życie seksualne i uczuciowe jako bardziej zmienne niż mężczyźni? Nie chodzi tylko o modę czy presję społeczną. Dane sugerują, że u części kobiet elastyczność pociągu jest rzeczywiście większa.
W badaniu Kaestle wiele kobiet w wieku nastoletnim deklarowało otwartość na kontakty z tą samą płcią, po czym w okolicach trzydziestki określało się jako zainteresowane wyłącznie mężczyznami. Inne zaczynały jako „głównie hetero, ale z wyjątkami”, a potem przechodziły do tożsamości lesbijki lub bisexualnej. Te przejścia nie zawsze miały gwałtowny charakter. Czasem wynikały z powolnego odkrywania siebie i nowych relacji.
Dlaczego kobiety częściej zmieniają etykietę?
Kobiece doświadczenie seksualności bywa silniej związane z emocjonalną bliskością i kontekstem relacji. Lisa Diamond podkreśla, że u wielu kobiet pociąg może „podążać” za więzią – jeśli pojawia się głęboka zażyłość z kobietą, może się rozwinąć także pragnienie seksualne, choć wcześniej dana osoba uważała się za heteroseksualną. Nie oznacza to, że każda przyjaźń do tego prowadzi. Pokazuje raczej, że uczucia i pragnienia są mocno splecione.
U mężczyzn w badaniach częściej obserwuje się stałość deklarowanej orientacji. Panowie z reguły rzadziej przechodzą z kategorii „hetero” do „głównie hetero z wyjątkami” czy „rozwijający się gej”. Nie znaczy to, że zmiany nigdy się nie zdarzają. Według danych Kaestle po prostu są rzadziej raportowane i mają inny przebieg niż u kobiet, które częściej mówią o „poszukiwaniu” i późnym dochodzeniu do określonej tożsamości.
Czy zmiana orientacji to „moda”?
Część osób uważa, że rosnąca liczba deklaracji typu „bi”, „głównie hetero”, „queer” to wyłącznie efekt mody i presji poprawności politycznej. Badania pokazują coś innego: widoczność nowych etykiet otwiera przestrzeń, w której ludzie mają odwagę opisać doświadczenie, które wcześniej i tak istniało, lecz było wypierane lub ukrywane. Kaestle zauważa, że kategorie, które zaproponowała, powstały w odpowiedzi na to, jak sami badani mówili o sobie.
Nie można więc sprowadzić płynności seksualności do kaprysu. To raczej próba wyrażenia subtelniejszych stanów: pociągu tylko w określonych sytuacjach, zmiany wzorca atrakcyjności po ważnych wydarzeniach życiowych czy stopniowego „dochodzenia” do tego, jak chcesz się definiować. Dla części osób ta historia kończy się stabilnym określeniem, dla innych pozostaje otwarta.
Jak na orientację seksualną patrzy prawo i kultura?
Słowo „orientacja” ma też wymiar polityczny. Filozof Ryszard Legutko zwraca uwagę, że używamy go w odniesieniu do orientacji politycznych – liberalnej, konserwatywnej, socjaldemokratycznej. Kiedy przenosimy ten termin na sferę seksualności, nieświadomie wprowadzamy logikę sporu idei i walki o wpływ na instytucje społeczne. Dla jednych to narzędzie emancypacji, dla innych dowód ideologizacji tematu.
Legutko podkreśla, że jeśli traktujemy heteroseksualność i homoseksualność jako „równorzędne orientacje”, to konsekwentnie żądamy identycznych praw dla obu – w tym małżeństw jednopłciowych i adopcji dzieci. Z takim rozumieniem nie każdy się zgadza, ale nie da się ukryć, że pojęcie orientacji zostało mocno wciągnięte w spory światopoglądowe, zarówno w Polsce, jak i w USA czy Europie Zachodniej.
Orientacja a diagnozy psychiatryczne
Historycznie orientacja homoseksualna widniała w podręczniku diagnostycznym DSM jako zaburzenie psychiczne. W latach 70. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło homoseksualność z listy chorób. Aktywista Charles Silverstein – współautor tej zmiany – zauważył po latach, że jeśli homoseksualność nie jest z natury „nienormalna”, trzeba uczciwie zapytać, na jakiej podstawie klasyfikujemy inne zachowania seksualne jako zaburzenia.
W 2013 roku w DSM-5 pojawiła się kontrowersyjna próba wprowadzenia sformułowania „orientacja pedofilna”. W jednym z akapitów opisujących pedofilię użyto tego określenia wobec osób, które doświadczają pociągu do dzieci, ale nigdy nie zadziałały zgodnie z tymi impulsami i nie odczuwają z tego powodu poczucia winy. Po fali protestów zapis wycofano, tłumacząc to „błędem edytorskim”. Sam fakt, że takie sformułowanie pojawiło się w roboczej wersji, pokazał jednak, jak pojęcie „orientacji” może rozszerzać się na obszary społecznie i etycznie bardzo wrażliwe.
Co to wszystko znaczy dla Ciebie?
Jeśli zastanawiasz się, czy Twoja orientacja się zmieniła, warto rozdzielić trzy pytania: czy zmieniły się Twoje fantazje i pociąg, czy inaczej zachowujesz się w relacjach i czy używasz innej etykiety wobec siebie. Możliwe, że przemieszcza się tylko jeden z tych elementów. Możliwe też, że wszystko przesuwa się równolegle. Nie ma jednego „właściwego” scenariusza.
Dla wielu osób największym obciążeniem nie jest sama zmiana pociągu, lecz wstyd i lęk przed reakcją otoczenia. Dotyczy to nie tylko orientacji, ale też takich kwestii jak transwestytyzm, fetysze czy potrzeba eksperymentowania z wyglądem. Ktoś może latami ukrywać ważną część siebie przed partnerką lub partnerem – jak w historii mężczyzny, który opisuje wieloletnie tajne przebieranie się w damskie ubrania, lęk przed „nakryciem” i ambiwalencję wobec wyznania prawdy.
Jak rozmawiać o swojej seksualności z partnerem?
Rozmowa o własnej orientacji lub ekspresji płciowej bywa jednym z najtrudniejszych tematów w związku. To, czy się na nią zdecydujesz, zależy od wielu czynników: Waszej historii, poziomu zaufania, temperamentu partnera, a także Twojego poczucia bezpieczeństwa. Zdarza się, że ktoś – tak jak opisany transwestyta – boi się, że szczerość zostanie użyta przeciwko niemu w konflikcie, albo zburzy spokój partnerki po wielu latach wspólnego życia.
Jeśli rozważasz taką rozmowę, przydatne może być wcześniejsze omówienie sytuacji z seksuologiem lub psychoterapeutą. Taki specjalista pomoże nazwać to, co przeżywasz, oddzielić pociąg seksualny od tożsamości i od tego, jak chcesz funkcjonować w relacji. Wspólnie możecie zastanowić się, jakie pytania może zadać partnerka lub partner i jak w prosty sposób odpowiedzieć, nie raniąc siebie ani drugiej strony.
Nie każda zmiana w Twoich fantazjach czy potrzebach wymaga natychmiastowego „przedefiniowania” orientacji. Czasem wystarczy uczciwe nazwanie: „to jest część mojego świata wewnętrznego, która pojawiła się później niż inne” albo „mój pociąg jest bardziej złożony, niż myślałem w wieku 18 lat”. Najważniejsze, by sam(a) wiedzieć, jak to rozumiesz i jak z tym żyjesz na co dzień.
Kiedy warto szukać profesjonalnej pomocy?
Zdarza się, że pytania o orientację lub ekspresję płciową stają się źródłem silnego cierpienia. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi samotne ukrywanie się, lęk przed odrzuceniem rodziny, wstyd w relacji albo przekonanie, że „nie mam prawa nikogo tym obarczać”. Jeśli czujesz się uwięziony(a) między pragnieniami a lojalnością wobec bliskich, rozmowa z psychologiem może być pierwszym bezpiecznym krokiem.
Specjalista nie „zmieni” Twojej orientacji, ale pomoże zobaczyć, gdzie naprawdę przebiega Twoja linia graniczna. Możesz wspólnie zastanowić się, jakie życie seksualne i uczuciowe da Ci najwięcej spójności z samym sobą. I czy zmiana, której się obawiasz, nie jest w rzeczywistości procesem, który trwa w Tobie od wielu lat, tylko dopiero teraz masz odwagę go nazwać.
W badaniach widzimy jedno: u części osób orientacja seksualna jest bardzo stabilna, a u innych wyraźnie się zmienia. To, do której grupy należysz, odkrywasz stopniowo, czasem przez wiele lat, w prawdziwych relacjach, a nie w ankietach. Twoje doświadczenie nie musi się wpasować w prostą kategorię, żeby było ważne i realne.